
Świat jakoś toczy się wspak, myślę sobie jadąc do pracy. A
Belgowie to dziwny naród. Pełen sprzeczności. Z jednej strony ufni do granic
naiwności. Zupełnie nieznanej osobie powierzają klucz i swoje mienie bez mrugnięcia
okiem. Z drugiej strony podkładają sprzątaczce monety pod dywan by prawdzić jej
dokładność i uczciwość. Nie wierzą w Boga, ale wierzą w tarota, wahadełko i Diabła.
A jakby nie patrzeć te wszystkie elementy mają coś wspólnego. Mówią: “ Pijany jak
cała Polska”, a sami walczą z nałogami w formie soft w zaciszu swych domów,
snując się po chacie z kieliszkiem przez cały dzień. Mogą mieć porwane skarpetki, pięć par wypierdzianych na wylot majtek ale dom będzie
przypominał muzeum z rzeźbami podłączonymi pod alarm i całodobowym monitoringiem.
Zazwyczaj, rzeczywiście są gościnni, ale rzadko kiedy mają coś w lodówce. Za to
na pewno posiadają od nas mniej zahamowań, mniej rzeczom się dziwią, bardziej otwarci na świat
i elastyczni, ale uwaga! Powtarzam to po stokroć: włożyć między bajki trzeba, że
są mniejszymi rasistami niż my!
Ta ich “dziwność” jest fascynująca, ciągle odkrywam coś
nowego.
Mam wśród nich naprawdę wielu wspaniałych przyjaciół!
Ba! Ale nie tylko Belgia. Cały świat na głowie staje. Chłopom
rosną cycki, babom wąsy. Koty ganiają psy ( przypadek mojej Tuni) i chodzą przy
nodze. Te drugie nie szczekają ( przynajmniej w Belgii). Bo w bardzo złym tonie
jest pies co szczeka! Jak mój czarny drze swój niewyuczalny, słowiański pysk,
ludzie patrzą na nas ( głównie na mnie, choc siedzę cicho) nagannie i z
dezaprobatą. Nie powiedzieć obrzydzeniem. Taka wiocha! Pies szczeka!
Tłumaczę mu: “ Kajetku, stul pysk! Bo nikt nas tu nie będzie
lubił.” Ale gdzie tam! A głos ma jak szakal, jakieś zawodzenie, nie szczekanie. I zawzięty! Żywemu nie przepuści!
Przez te poranne dumania za kierownicą jakim myślicielem
zostanę! Blond myślicielką. Ale co tam. I tak mało kto mnie tu odnajduje na tym
drugim blogu, bloczku, blodżku (? ), blodziku; więc mogę pisać co mi myśli na
klawisz przyniosą – takie ćwiczenie – pisanie automatyczne. A nawet jak ktoś
zechce coś złośliwego napisać, to he, he – moderuję! Fajne jest to poczucie władzy,
nawet w tak nieważnym i znikomym zakresie jak blogowanie! Nie dziwię się, że
niektórym ( większości: ona – władza – całkowicie do głowy uderza.) Pod każdą
szerokością geograficzną. Dlatego do rządzenia pchają się nie zawsze najmądrzejsi,
a już na pewno nie oni najczęściej wygrywają. Zostają najbardziej odporni.
I po części rozumiem, choc nie pochwalam apetytu reżimów na cenzurę.
Im prawda nie potrzebna i ich nie wyzwala, lecz wścieka. Zawsze tak było.
Więc lepiej biorę do ręki książkę: “ Probemy behawioralne psów” i
próbuję znaleźć medyczne usprwiedliwienie dla skandalicznego zachowania mego
czworonoga. Dobrze wiem, co mu jest. Nic. Po prostu normalny pies. Z polskiej
wsi przyjechał. I szczeka sobie. Bo jego matka tak robiła, ojciec i braciszkowie. Bo co to za sobaka co nie szczeka! Ale staram się
mieć w zanadrzu jakieś wiarygodne argumenty na jego psiopolską osobowość. Co by
nas za ignorantów nie uznali i na rodzinną psią terapię nie wysłali.