
Jak nazwać blondynkę toffi, która zmagając się z brakiem samodyscypliny niecodziennie pisze dziennik? Jestem Toffinka, czyli toffi blondynka. Że brzmi to trochę infantylnie? Nie szkodzi. Z dziecka sie do końca nie wyrasta, wtedy świat jest piękniejszy! Uprzedzam, że nie będzie tu żadnego trollowania, bo nie lubię się denerwować z powodu internetowych frustratów. Moderuję! Cenzuruję! Jak chcecie to czytajcie, a jak nie chcecie to nie. Ja po prostu piszę sobie... bo lubię :)
Obserwatorzy
czwartek, 31 października 2013
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Cóż..bo do Tanga trzeba dwojga...;-).
OdpowiedzUsuńTak! Teraz właśnie sobie uświadomiłem pełne znaczenie tego powiedzenia. Wiem już, że w tańcu najważniejsza jest orkiestra:-)
OdpowiedzUsuńJesteście niesamowici! co jedno skojarzenie to lepsze! Nie przyszło mi do głowy, przyznam:)
Usuń..., ale zawsze tańczyć, co w duszy gra...
OdpowiedzUsuńSerdeczności
Judyta
Swietna puenta Judytko!
UsuńJak już chyba wszyscy wiedzą, taniec mam we krwi. Tylko krew mi do nóg nie dochodzi )
OdpowiedzUsuńale może choc łapkami pomachasz w takt muzyki :)
UsuńBędzie problem, mam pierwszy stopień muzykalności: jak grają, to słyszę :)
UsuńPociesze cie:) są jeszcze bardziej głusi. Jak moj syn był mały i chciałam mu wieczorem spiewać (kocham spiewać) to dziecko ze łzami w oczach wołało: Tylko proszę cię mamo nie śpiewaj! :)
UsuńWiesz, mój syn, jak tylko nauczył się mówić, to powiedział żonie; mama, nie śpiewaj już :)
Usuńniewdzieczne te nasze dzieci- nic, a nic muzycznych talentow swoich matek nie doceniaja:)
UsuńDodaję do linków, zostaję u Ciebie na dłużej;>>
OdpowiedzUsuńdzięki i wzajemnie:)
UsuńJa jako mama i to na etapie czytania bajek widzę ilustrację do baśni Andersena ....tylko smutny koniec tej pięknej miłości ....
OdpowiedzUsuńPoszerzyłaś moje horyzonty Aniu!:) Ja juz ten etap mam za soba:) buziole!
Usuńzawsze bylam wywrotowiec i tanczylam kiedy chcialam ;)
OdpowiedzUsuńi to sie chwali!
Usuń