Obserwatorzy

środa, 6 marca 2013

Demokracja.








Jeśli nazywanie rzeczy po imieniu jest rasizmem, to proszę bardzo, mogę być rasistką.
W jednej z gazet dojrzałam notkę, że w Hamburgu zamieniono kościół na meczet. Cóż, ta wiadomość bynajmniej nie zdziwiła, choc zasmuciła.  Wobec ogólnego kryzysu kościoła w świecie powszechne jest sprzedawanie zamkniętych na głucho świątyń. Prym w tym wiodą na wskroś laickie kraje jak na przykład Holandia.Niebawem w Brukseli powstanie centrum handlowe w kościele świętej Katarzyny w sercu miasta i tak dalej i tak dalej. ..
Ja przy okazji tej informacji chciałam otworzyć debatę nad tolerancją i przekroczeniem jej granic. Jak wiadomo Europa jest portem docelowym emigrantów z wielu arabskich krajów. Normalka. Ludzie migrują. Nie tylko Arabowie. Polacy, Litwini, Belgowie też. Z jedną malutką  ledwie widoczną różnicą. Większość emigrantów wprowadza swoje własne zwyczaje z jednoczesnym respektem zastanych w danym kraju praw i obyczajów. Większość, podkreślam: nie wszyscy, lecz większość emigrantów arabskich czynią sobie obcą ziemię poddaną w sensie dosłownym.
 W kraju, gdzie mieszkam co czwarte rodzące się dziecko ma na imię Mahomet. W pracy, gdzie pracuję, wyznawcy Islamu mają salę modlitwy, do której mogą chodzić w ciągu dnia pracy. Wyznawcy innych religii ( mimo, że liczniejsi) takich przywilejów nie posiadają w międzynarodowej firmie. W kraju o korzeniach i ściśle chrześcijańskiej kulturze, nie mogę denerwować wyznawców Allaha krzyżykiem na szyi i widokiem choinki w święta. To wszystko w imię szeroko rozumianej demokracji. Jeśli mam odmienne zdanie, to w imię tejże demokracji, muszę je w sobie zdławić bo w przeciwnym razie będę okrzyczana rasistką Taaak...
Wiadomo, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Z perspektywy swojej podlaskiej wsi sprawa nie wyglądała tak groźnie jak w rzeczywistości. Równie dobrze mogłam się wtedy przyłączyć do tych co z pobłażliwością spoglądali wiele lat temu na Łysiaka, który jako jeden z pierwszych prorokował islamizację Europy. Kiwać dobrotliwie głową: wariat, twórca jakiejś teorii spiskowej. W świetle zaistniałych faktów obawiam się, że był nie wariatem, lecz wizjonerem.
Dziś gdy patrzę jak w autobusie miejskim sędziwa babcia jest w swoim własnym kraju opluwana przez arabskich wyrostków za to, że śmiała im zwrócić uwagę przy milczącym, sterroryzowanym tłumie pasażerów,ze mną włącznie;
gdy widzę trzęsących się ze strachu policjantów, którzy podczas interwencji ważą każde słowo by nie być posądzeni o rasizm (wszak każde słowo może być użyte przeciwko tobie);
gdy w okna moich znajomych staruszków Belgów co wieczór walą pięściami arabscy chłopcy, krzycząc: “ Brudny Belgu, kiedy sprzedasz nam swój dom!”
gdy codziennie spotykam podobne przypadki - pytam się samą siebie o granice demokracji. Oczywiście, żeby mi zaraz ktoś nie zarzucił, że przecież podobne przypadki różnych wynaturzeń społecznych zachowań można spotkać na polskich i nie tylko ulicach. Zgoda, tak samo jak zgadzam się, że nie wszyscy Arabowie tacy są. Znam osobiście wspaniałych, prawych ludzi arabskiego pochodzenia. Ale przyznacie chyba, że z tą słynną europejską demokracją dzieje się źle.
Polityka brzucha i wykupywanie nawet już całych ulic przez muzułańskie gminy w Brukseli postępuje po cichu, ale pełną parą. Jak to się odbywa opowiadał mi arabski kolega w pracy. Podczas zamieszek kilka lat temu na ulicach Brukseli ( co też było maksymalnie wyciszone przez media) demonstranci krzyczeli, że Chrześcijanie są gorsi od psów ( a według arabskiego prawa, pies to zwierzę nieczyste i ortodoksyjny Arab musi myć dziewięć razy ręce po dotknięciu psa. Arabowie nie mają psów w domach.) Nie ukrywają też, że marzą uczynić Belgię państwem religijnym i co za tym idzie – wprowadzić szariat. Kiedyś, gdy czytałam “Wściekłość i dumę” czy “Siłę rozumu” Oriany Fallaci targały mną mieszane uczucia. Dziś wiem, że było w tym dużo prawdy i realnego widzenia problemów współczesnego świata.
Arabowie dużo powołują się na europejską demokrację dla osiągnięcia swoich politycznych celów. Uważają się też na otwartych i tolerancyjnych. Spróbuj jednak wwieźć Biblię do np. Arabii Saudyjskiej, szybko przekonasz się, że tolerancja to pojęcie względne.
Do islamizacji Europy nie jest potrzebna żadna wielka rewolucja, czy wojna. Za pare dziesiąt lat, dzięki “polityce brzucha” taką małą Belgię wyznawcy Allaha dosłownie przykryją czapkami. I wtedy dumni ze swojej tolerancji, laicyzacji i demokracji Belgowie obudzą się z głową w… meczecie. I nie będą już mieć wyboru co do sposobu życia…

14 komentarzy:

  1. Smutne, ale prawdziwe. tak to wygląda, gdy krzykliwa mniejszość narzuca prawa większości w imię tolerancji. Kończy się powoli Europa, która znaliśmy. Zostanie podbita, bez jednego wystrzału, przez imigrantów, którzy mają kilkakrotnie więcej dzieci niż tubylcy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moi starzy przyjaciele Belgowie mowia: jak dobrze, ze nie dozyje tych czasow...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciarki mnie przeszły gdy to przeczytałam....
    Może nie będzie jednak tak źle Agnieszko???

    OdpowiedzUsuń
  4. Jadziu, mam taka nadzieje. Nie chcialabym byc czarnowidzacym prorokim, mowie tylko o tym co znam z autopsji, a w co kiedys tez nie chcialam wierzyc. Na szczescie ja mieszkam w JESZCZE spokojnej dzielnicy, gdzie moge zyc jak chce i nie wstydzic sie swoich europejsko-chrzescijanskich korzeni, ale widialam juz tu rozne rzeczy. jak sie spolecznstwo nie obudzi, to jednak czarno to widze ): pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z Tobą w 100 %. Niedawno rozmawialiśmy o tym w rodzinnym gronie. Tolerancja, która działa w jedną stronę. W Stanach wbrew pozorom jest duże rozwarstwienie na tle rasowym (tego w mediach nie widać): biały musi szanować na równi czarnych obywateli, ale białych ludzi w "czarnych" klubach nie spotkasz. Nie byłam nad Niagarą, ale koleżanka, z którą spędziłam 4 miesiące w USA, opowiadała mi, że w sklepiku koło sławnego wodospadu sprzedawane były łódeczki z odlanymi z tworzywa turystami - po równo: ludzików białych, i ludzików czarnych. Odbiegam od tematu islamizacji Europy, ale te refleksje naszły mnie podczas czytania tekstu... // Wysłałam Ci na maila część materiałów: budowa aparatu, początki fotografii i światło i informacje o filtrach. Doślę Ci jeszcze artykuły, które napisałam na temat poszczególnych dziedzin fotografii (miałyśmy to wrzucić z koleżanką na stronę, nad którą pracowałyśmy, ale ja sobie to odpuściłam...). Chciałabym, żebyś wytrwała na tym kursie! // Dziękuję za piękną wiadomość i podzielenie się ze mną (z nami) swoimi odczuciami i wspomnieniami. Napisałaś, że mogłabyś zajść dalej, co miałaś na myśli, gdzie chciałaś być w swoich wizjach i co chciałaś osiągnąć? Jestem pewna, że Twoi rodzice są z Ciebie dumni! // Niestety, ani ja, ani mój mąż, nie mamy pojęcia jak zabezpieczyć bloga przed podobnymi incydentami...?! Mnie raz się zdarzyło, że musiałam podać nr telefonu podczas logowania i dostałam informację, że podanie nr-u telefonu pomaga zabezpieczyć konto na blogerze przed hakerami. Może spróbuj znaleźć informację czy można logować się na bloggera przez podanie hasła, które każdorazowo przychodziłoby na Twój telefon? Domyślam się, ile stresu przeżyłaś wczoraj... Dobrze, że wszystko wróciło do normy!!! / Ściskam, Martyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana! dziękuję ci za te wszystkie materiały! po prostu mam tyle rzeczy do zrobienia , że nie ma juz czasu na starzenie się :) wszystko sobie zrobię na spokojnie.I dzięki za wsparcie, mam nadzieję, że wytrwam :) bo co powie Lucy! że taka dojrzała, a taka niepoważna! No i może pani Bronia też sie rozczaruje co do mnie, że taka mało wytrwała :):):)
      Martyna, moi rodzice są kochani, takie dwie skromne myszki, choć weseli i zabawni. poza tym moi rodzice są duzo starsi od twoich i dorastali w niełatwych powojennych latach. Co do mnie, kierowali sie zasadą: "bądź skromną, cichą i niech świat cie sam dostrzeże" A mnie nosiło! Moja siostra jest zupełnie inna: poukladana, zorganizowana, a ja wiatr kobieta, jak mnie określa mój szwagier. Zresztą przeczytaj sobie o mojej siostrze tutaj, to wszystko zrozumiesz, post jest z października ubiegłego roku: http://laviolettee.blogspot.be/2012/10/starsza-siostra.html
      Co do zabezpieczenia bloga, to szczegółowej instrukcji udzielił mi Mariusz z Lublina ( blog "Cztery koty") - dzięki Mariusz! wyslę ci instrukcję na maila bo w komentarzu to za długo pisać :)Sciskam, Aga

      Usuń
    2. Cześć, Aguś! Jestem z Ciebie bardzo dumna, że jesteś i stajesz się taka konsekwentna i że wprowadzasz do swojego życia tyle zmian, pozytywnych! Dziś już chyba nie dam rady odnieść się do poruszanych przez Ciebie tematów, bo już padam, a jutro muszę wcześnie wstać... ale chciałam Cię poprawić: napisałaś pod wpisem o szarościach: "Twój zbiór szarości jest bardzo smakowity, wiele rzeczy z twojej szafy bardzo mi się podobają, ale nie wygladałabym w nich tak dobrze jak ty! jesteś duzo młodsza i masz doskonałą figurę." A to Lucy (bez głowy co prawda) jest na zdjęciach, nie sądzę, żeby była od Ciebie młodsza cha cha cha... :D Dostarczyłaś nam dużo radości i śmiechu, dziękujemy! :* Do usłyszenia :* :*

      Usuń
    3. Ale sie uśmiałam! i na ostatnim zdjęciu też Lucy? O kurka wodna! teraz to juz na pewno tej zumby sobie nie odpuszczę, bo mnie Lucy w kozi róg zagoniła! Też chce dziś położyć się przed północą :) dobranoc dziewczyny!

      Usuń
  6. Zyjemy w bardzo dziwnych czasach... inie bedzie lepiej, ale tych najczarniejszych dni nie dozyjemy! Szkoda tych co przyjada po nas! Jak to mowia, mamy taki swiat, jaki chcemy miec.. czy to jest prawda?
    serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze powiedziane Judith, szkoda tych co po nas!

      Usuń
  7. no właśnie mnie to dziwi, jak to jest, że inne nacje potrafią się zaasymilować, próbują przyjąć i zrozumieć tradycje kraju, do którego przyjechali
    a inne nie, nie próbują, nie chcą i jeszcze wymagają, żeby było tak, jak oni sobie zamarzą

    A Sante Catherine to prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z tym kosciołem St Catherine to prawda, chyba juz nawet trwają prace remontowe, choc co do tego w stu procentach nie jestem pewna. dobranoc!

      Usuń
  8. to, co piszesz jest straszne. I tutaj arabskie dzieci robią, co chcą i nikt im nie zwraca uwagi. W wakacje całe centrum miasta jest zalewane kobietami w czarnych czadorach ze szparkami na oczy, lub, co gorsza, klatkami na twarzy. One nie baczą, czy Cię potrącą, czy ich dziecko na Ciebie wejdzie. Święte krowy. Ich dzieci rozsypują się po sklepach, uliczkach, wrzeszczą, nie dają przejść... Niemieckich dzieci jakoś nie widać.. Niedawno byłam w restauracji, gdzie dwie tureckie kobiety wzięły swoje dzieci. Nie można było spokojnie zjeść, dzieciaki wrzeszczały, hałasowały, bekały i udawały różne inne odgłosy.. Gdy wyszli ulga była nie przeciętna. Za moment przyszła niemiecka rodzina, z dziećmi. Dzieci w ogóle nie było słychać, wydawałoby się, że ich tam nie ma! Dziwni są Ci ludzie, dziwnie wychowują swoje dzieci. Nie rozumiem tego. Wiem, że po prostu Niemcy są zbyt grzeczni, by komukolwiek zwracać uwagę... Czasami mnie się wydaje, że odzywają się jakieś kompleksy drugiej wojny światowej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki ci za ten glos, chyba wszyscy na zachodzie zaczeli miec kompleksy wobec naplywowych mniejszosci dyktujacych prawa wiekszosci, w Belgii panuje podobna poprawnosc polityczna, ale juz spoleczenstwo zaczyna placic za to cene, a podejrzewam bedzie jeszcze gorzej.

      Usuń