Obserwatorzy

czwartek, 22 listopada 2012

Czas prezentów.

Mój koniec roku cechuje intensywnośc pogoni za prezentami. I to bynajmniej nie tylko z powodu Bożego Narodzenia. Ta gorączka ogarnie mnie w okolicach grudnia. Ale latanie po sklepach kuż się zaczęło w listopadzie. Mniej więcej od tego okresu, aż do maja mam bardzo intensywny okres urodzin i imienin. Łącznie z własnymi. Apropos własnych, to prezent dostałam już - dokładnie miesiąc przen nimi. Jestem bardzo podekscytowana. W związku z moim prezentem chodze od wczoraj późno spać. Nie spodziewałam się. Taka niespodzianka!
Dzis zmagałam sie z prezentem dla męża. Na rychłe urodziny. Z całą odpowiedzialnościa moge stwierdzić, że łatwiej go ubrać niz nakarmić. Na codzień. Ale kiedy trzeba mu prezent zrobić, wymiękam! Jest nietypowy. Mąż - nie prezent! I nie, żeby był specjalnie kapryśny. Wręcz przeciwnie. Prawdziwy facet z krwi i kości, a nie jakiś tam wymoczek. Ale bardzo trudno znaleźć mu coś odpowiedniego!

Głowimy sie z synem juz od paru dni po drodze do pracy i szkoły. G. wymysla coraz to głupsze pomysły. Mówi na przykład:
Mama, tata tak lubi innych dopieszczać, pozwolmy mu się w prezencie zabrac na zakupy.
He, he, bardzo śmieszne. Lepiej juz niech nie doradza!

Chciałam jeszcze cos napisać. obiecałam byc obowiązkowa, ale padam na twarz ze zmęczenia. trudno.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza